May 6, 2010 - Posted by Sofie - Comments Off
szachy kleiły się do podłogi
schyliwszy nędzną głowę
patrzę na półnagą deskę
w jej dziurach
wąskie klaustrofobiczne
dróżki
prowadzące chyba donikąd
bo Rzym
to tylko r u i n y
na parapecie we sztucznej ziemi
wyrósł kwiatek o trzech
spalonych płatkach
podniósł uśmiech i
spłonął
bo uśmiechem był
p a p i e r o s
kinkiet błyszczał
oczami
mówił że nie u p a d n i e
kłamał!
masz coś z tego domu
który tak mnie przygniata
April 29, 2010 - Posted by Sofie - Comments Off
jak nazwiesz człowieka
dążącego do samozagłady z rozpaczy
- mną?
gdy już nie będzie możliwości
odwrócenia przerażonego wzroku
– czy też uciekniesz?
jak o n i
nie składaj mi obietnic
że nie zostawisz
że będzie dobrze
– nie będzie!
staniemy się t o t a l i t a r n i
nasze umysły wysiądą pod
naciskiem pola magnetycznego
zniewolą nas spojrzenia
tych co kochamy tak strasznie
nim życie zniechęci
i zamknę pokornie oczy
w wyobrażeniu o lepszym świecie
- zaśpiewaj mi mamo
April 22, 2010 - Posted by Sofie - 2 Comments
bilet za złoty piętnaście–
żywe wspomnienie
roztrzęsionego Ciebie
chciałam się podnieść po raz pierwszy
jednocześnie trwając tak przy Tobie
kilka kroków w dół
trochę szumu w głowie
pojawia się anioł
lecimy w nieznane
ktoś o mnie zawalczył!
posypało się–
mea culpa, mea maxima cupla
przestałam chcieć pomocy
oddech zanika w poczuciu bezwartości
ludź krzykł
nął
znów to samo!
zamykamy bramy na milion gryzących
klamek
Tomkowi.